Jak szkodliwa umowa na SEO może spowodować bardzo poważne kłopoty?

5
(2)

ARTYKUŁ POWSTAŁ NA PODSTAWIE INFORMACJI UZYSKANYCH PODCZAS ROZMÓW Z KLIENTAMI, KTÓRZY OPOWIADALI SWOJE HISTORIE I DOŚWIADCZENIA NA TEMAT UMÓW, JAKIE PODPISYWALI. SZKODLIWE UMOWY MOGĄ POGRĄŻYĆ KLIENTA FINANSOWO NA WIELE LAT.

Rynek usług SEO rozwija się bardzo dynamicznie. Coraz więcej firm chce być widocznych w wyszukiwarce, ponieważ obecność w wynikach organicznych wyszukiwarki, takiej jak Google, stała się jednym z kluczowych źródeł pozyskiwania klientów. Niestety, wraz ze wzrostem popularności usług pozycjonowania, pojawiły się również umowy, które zamiast chronić interes przedsiębiorcy, potrafią stać się źródłem bardzo poważnych problemów finansowych.

W trakcie licznych rozmów z właścicielami firm powtarzał się ten sam schemat: obietnica wzrostów, zapewnienia o bezpieczeństwie współpracy, a następnie zderzenie z rzeczywistością zapisów umownych, które skutecznie uniemożliwiały wycofanie się z nieefektywnej usługi. Dla wielu przedsiębiorców podpisanie niekorzystnej umowy SEO było początkiem kilkuletnich problemów finansowych, sporów sądowych i utraty zaufania do marketingu internetowego.

Szkodliwa umowa na SEO, a wpływ na postrzeganie usługi

Osoby, które podpisały szkodliwą umowę na SEO, bardzo często przechodziły przez kosztowne procesy sądowe związane z niezapłaconymi, wysokimi fakturami lub karami za wcześniejsze rozwiązanie umowy. W rozmowach przewijały się historie o naliczanych odsetkach, wezwaniach do zapłaty i pismach z kancelarii prawnych.

Wielu przedsiębiorców przyznaje wprost: „Już nigdy więcej nie skorzystam z pozycjonowania”. Niezależnie od tego, czy problemem był brak efektów, czy brak komunikacji, najgłębszą ranę pozostawiały zapisy umowy, które zmuszały do płacenia za usługę, z której klient nie był zadowolony.

W efekcie cierpi nie tylko budżet firmy, ale także postrzeganie całej branży. Jedna szkodliwa umowa potrafi sprawić, że przedsiębiorca całkowicie rezygnuje z działań SEO, nawet jeśli konkurencja systematycznie buduje swoją widoczność i zdobywa rynek.

Umowa powinna być korzystna dla płatnika faktury, a nie sprzedawcy usługi

Rozmawiając z klientami, bardzo często słyszeliśmy, że umowa, jaką podsunęła im agencja do podpisania, była skonstruowana w sposób jednostronny. Zabezpieczała interesy agencji, gwarantując jej stały, wysoki przychód – bez względu na efekty działań.

Klient nie był w takiej umowie w ogóle zabezpieczony. Jeśli chciał zerwać współpracę wcześniej, musiał w niektórych przypadkach zapłacić za wszystkie pozostałe miesiące wynikające z umowy albo uiścić wysoką karę umowną za wcześniejsze rozwiązanie. W praktyce oznaczało to, że nawet jeśli efekty były niezadowalające, przedsiębiorca pozostawał związany kontraktem.

W biznesie relacja powinna opierać się na partnerskich zasadach. Jeżeli jedna strona ponosi całe ryzyko, a druga ma zagwarantowany przychód niezależnie od jakości pracy, trudno mówić o uczciwej współpracy. Dlatego nie powinno się podpisywać umowy, która nie pozwala szybko i bez nadmiernych kosztów rozstać się z agencją.

Nie ma efektów to nie zapłacę i co mi zrobią

Wielu przedsiębiorców w chwili frustracji mówi: „Nie ma efektów, to nie zapłacę. I co mi zrobią?”. Niestety rzeczywistość bywa brutalna.

Często, mimo chęci zakończenia działań, kolejne faktury są wystawiane, ponieważ umowa nadal obowiązuje. Dotyczy to szczególnie kontraktów, których w ogóle nie można rozwiązać przed upływem określonego terminu – na przykład 12, czy 24 miesiące.

Zdarza się, że faktury są nadal wystawiane, a do niezapłaconych należności doliczane są odsetki. Po kilku miesiącach kwota rośnie do poziomu, który staje się realnym zagrożeniem dla płynności finansowej firmy. W wielu przypadkach sprawy kończą się w sądzie – i bardzo często wygrywają je agencje, ponieważ umowa była jednoznaczna.

Finalnie przedsiębiorca musi zapłacić nie tylko zaległe faktury, ale również koszty procesu i odsetki. Suma zobowiązań w skrajnych przypadkach potrafi sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych, szczególnie gdy umowa obejmowała wysokie miesięczne wynagrodzenie i długi okres obowiązywania.

Umowa, która automatycznie się przedłuża jeśli po zakończeniu nie prześlemy informacji o braku chęci kontynuowania współpracy

Jednym z najbardziej problematycznych zapisów są klauzule o automatycznym przedłużeniu umowy. Jeśli klient w określonym terminie – na przykład 30 dni przed zakończeniem kontraktu – nie prześle pisemnej informacji o braku chęci kontynuowania współpracy, umowa przedłuża się automatycznie.

W natłoku codziennych obowiązków łatwo przeoczyć taką datę. Firma skupia się na sprzedaży, pracownikach, podatkach czy bieżących problemach operacyjnych. Gdy przedsiębiorca orientuje się, że umowa miała wygasnąć, często jest już za późno – kontrakt został przedłużony, na przykład na czas nieokreślony.

To z kolei oznacza konieczność opłacania faktur przez kolejne miesiące, często przy 3- lub 4-miesięcznym okresie wypowiedzenia. Nawet jeśli współpraca była nieefektywna, przedsiębiorca musi nadal ponosić koszty.

Długie okresy wypowiedzenia lub ich brak

Podczas rozmów z klientami regularnie pada pytanie: „Jaki jest okres wypowiedzenia?”. Dla wielu przedsiębiorców to kluczowy element umowy.

Klienci skarżą się, że nie interesuje ich kontrakt, w którym muszą być związani z agencją kolejne 3–4 miesiące mimo braku efektów czy zmiany strategii biznesowej. Długie okresy wypowiedzenia powodowały, że nie mogli rozpocząć współpracy z inną agencją ani zatrudnić specjalisty in-house, ponieważ ich budżet był „zamrożony” na opłacanie dotychczasowej umowy.

W dynamicznym środowisku biznesowym elastyczność jest kluczowa. Jeśli firma musi reagować szybko – na spadek przychodów, zmianę modelu działania czy problemy zdrowotne właściciela – wielomiesięczne zobowiązania potrafią poważnie ograniczyć pole manewru.

Jaką umowę podpisać, aby była korzystna?

W biznesie wszystko dzieje się szybko. Pojawiają się nowe szanse, ale też kryzysy – finansowe, organizacyjne czy zdrowotne. Umowa na SEO powinna uwzględniać tę zmienność.

Podczas jednej z ostatnich rozmów potencjalna klientka powiedziała: „Nie mam efektów od dawna. Ruch 5–20 kliknięć miesięcznie po roku działań. Agencja twierdzi, że mam 4 miesiące wypowiedzenia i muszę przez ten okres kontynuować współpracę. Mogę ją zakończyć z dnia na dzień, jeśli zapłacę z góry za trzy miesiące”.

Wszelkie próby negocjacji, a nawet sugestie, że nie zapłaci, kończyły się groźbami przekazania sprawy do kancelarii prawnej i skierowania jej do sądu. Taka sytuacja pokazuje, jak ważne jest dokładne czytanie zapisów umowy przed podpisaniem.

Korzystna umowa powinna:

  • przewidywać rozsądny, krótki okres wypowiedzenia (np. 1 miesiąc),
  • nie zawierać kar finansowych za wcześniejsze zakończenie współpracy,
  • jasno określać zakres działań i sposób raportowania efektów,
  • umożliwiać zakończenie współpracy w przypadku wyrażenia takich chęci bez podania przyczyny

Transparentność, elastyczność i partnerskie podejście powinny być fundamentem współpracy. Jeśli umowa budzi wątpliwości, warto skonsultować ją z prawnikiem przed podpisaniem. To znacznie tańsze rozwiązanie niż w skrajnych przypadkach kilkuletni spór sądowy.

Zatem do czego może doprowadzić szkodliwa umowa na SEO?

  1. Wysokie zaległości w przypadku braku efektów, a finalnie nawet proces sądowy
  2. Konieczność spłacania wysokich zobowiązań wynikających z umowy
  3. Brak możliwości współpracy z inną agencją, aby pozyskiwać nowych klientów
  4. Brak możliwości szybkiego rozwiązania umowy np.: po 1 miesiącu wypowiedzenia
  5. Zniechęcenie do usługi SEO i całkowita utrata zaufania do tego typu formy reklamy

Szkodliwa umowa na SEO to nie tylko problem marketingowy. To realne zagrożenie dla stabilności finansowej firmy. Dlatego każdą umowę należy analizować nie pod kątem obietnic sprzedażowych, lecz realnych zapisów prawnych – bo to one w sytuacji kryzysowej będą miały decydujące znaczenie.

Zapraszamy do oceny

5 / 5. 2